1…. wyszło rozczarowanie.

….skończyłam 30 lat, albo zaczęłam? Najważniejsze że zmieniłam 2 na 3 z przodu.
Pomyślałam, zrobię WIELKIE BUM, wielkie WOW, będę RODZINNA, spędzę ten czas z tymi, którzy dali mi to życie i z tymi którzy w moim życiu najważniejsi.
Siostra, chrześniaki, szwagier i najważniejsi – moi rodzice i ukochana osoba.
…zaprosiłam wszystkich w góry. Mówię sobie, że będzie magicznie. Oni nigdzie nie jeżdżą. Nie zwiedzają świata jak ja. Nie są ciągle gdzieś w drodze a siedzą w tej małej mieścinie gdzie wrony zawracają. Pomyślałam że to będzie ten magiczny czas, piękny, z uśmiechem, wariacjami. Chciałam najbardziej to IM zrobić przyjemność, bo w chwili gdy ONI są szczęśliwi ja również.
POMYLIŁAM SIĘ po raz kolejny… Moje święto, moje trzydzieste urodziny stały się wielką klapą… Ten czas który spędziłam z wiecznie niezadowoloną „rodziną” przelały czar goryczy, złości i wycisnęły ze mnie wiele łez, gdzie ja prawie nigdy nie płaczę.

..gdyby nie to, że była ze mną ONA, moja połówka, załamałabym się doszczętnie.

….nie zapomnę tego nigdy.